Blog

Odkrywanie uczuć i granic

Czy opłaca się nam wiedzieć, co czujemy w danej chwili? Czy w ogóle warto “kruszyć kopie” na ten temat?

Chcielibyśmy Wam dziś pokazać, dlaczego ‒ według nas ‒ warto.

Każdy przedmiot materialny posiada określoną temperaturę, tak też niemal każde nasze doświadczenie posiada swój uczuciowy stan, uczuciową temperaturę. Jest to właśnie uczucie.
[Józef Augustyn]

Uczucia to inaczej pewien psychiczny stan człowieka, pewne nastawienie wewnętrzne, które towarzyszy każdemu naszemu doświadczeniu.

Kiedy uczucie połączy się z myślą, może ujawnić się na zewnątrz. Staje się wówczas emocją. Ujawnianie uczuć czy emocji czyni nas prawdziwymi i lepszymi w stosunku do siebie samych jak i innych.

Czujemy to co czujemy 

Wizerunek rodzica kreowany przez mass media, czasem przez wychowanie i opinie osób, na których nam zależy – może wbijać nas w określony rodzaj postępowania czy role.

Wizerunek ten to rodzic, który jest: elastyczny, twórczy, wyrozumiały, chętny do zabawy i rozmów z dziećmi, pomocny, uśmiechnięty itp. Rzadko jest w nim miejsce na bycie sobą ze swoimi wszystkimi ograniczeniami.

Porównywanie się do tego wzorca może doprowadzić do zacierania się własnej osobowości. Odczuwamy wtedy poczucie winy, gdy odbiegamy od wzoru lub jeśli nie akceptujemy swoich uczuć. Nie chodzi tutaj o to, aby się nie doskonalić
w byciu lepszym dla drugiego człowieka, dla dziecka czy siebie. Oczywiste jest, iż powinniśmy pracować nad swoim charakterem, swoimi słabościami.

Czy osoba zmuszana do jakiegoś działania jest w stanie tak na prawdę zignorować swoje uczucia? Tak, ale jakie są tego konsekwencje?

Przykład  

Jesteś dziś zmęczony. Wczoraj umówiliście się z dziećmi na wyjście dzisiejszego popołudnia na basen. Dzieci naciskają
na Ciebie: ”Przecież obiecałeś pójść z nami.” Lekceważysz swoje zmęczenie. Postanawiasz być miły, żeby nie odbiegać
od wzoru ojca/matki.

Konsekwencje wyboru:

Dzieci wsiadają do auta, hałasują. Mówisz: „Dzieci, nie hałasujcie tak, proszę”. Dzieci ignorują Twoje słowa i nadal się przekrzykują. Powtarzasz: „Dzieciaki, spokój!”. Dzieci nie reagują, w końcu wybuchasz i krzyczysz: ”Czy Wy zawsze musicie tak hałasować? Wracamy do domu, jak nie słyszycie, co się do Was mówi!”.

Jeśli na matkę lub ojca dziecko wywiera presję, której nie mogą znieść, rodzice są rozżaleni. Tracą kontrolę i dochodzi
do przykrych scysji. Ilekroć lekceważymy swoje uczucia czy emocje, a tym samym pozwalamy na przekraczanie naszych granic, zostaje wprawione w ruch “diabelskie koło”.

Łańcuszek zdarzeń: 

Dzieci unaoczniają swoje żądanie. Rodzic ignoruje swoje emocje i ulega. W rodzicu rodzi się żal. Żal znajduje ujście.
Ktoś zostaje skrzywdzony. Cierpi cała rodzina.

[Fragment z książki: „Wyzwoleni rodzice, Wyzwolone dzieci” – A.Faber, E.Mazlish]

Co możemy zrobić, aby nie dopuścić do takiego scenariusza?

Obrona naszej rodziny zaczyna się od naszej samoobrony 

Nikt nie potrzebuje powodu, żeby czuć to, co czuje. Sam fakt, że się to czuje, jest wystarczającym powodem. Nasze uczucia chronią nas i naszą rodzinę. Jeśli je ujawnimy, dajemy w ten sposób dziecku lekcję empatii – możliwość zainteresowania się prawdziwymi potrzebami drugiego człowieka.

Zdarza się tak, że zastanawiamy się, dlaczego nie jesteśmy tacy jak inni rodzice. A no dlatego, że każdy jest inny
i każdy z nas jest sobą. Wszyscy mamy swoje mocne strony i ograniczenia. Nasza dojrzałość polega między innymi na tym, że potrafimy je zaakceptować. Ważna jest, aby nie ignorować tego, co czujemy z danej chwili. To się nazywa szczerość wobec siebie i innych.

Nie ma też czegoś takiego jak złe i dobre uczucia czy emocje. Wszystkie one są rzeczywiste i odczuwanie ich wcale nie musi oznaczać, że pod ich wpływem tracimy kontrolę nad naszym zachowaniem. Ważne jest to, aby emocje nie rządziły nami, tylko dawały informacje, co się dzieje w naszym wnętrzu. One wszystkie wyznaczają nasze granice
‒ co jesteśmy w stanie zaakceptować, a co nie; co lubimy, a czego nie; do czego jesteśmy w stanie się przekonać,
a do czego nie.

Obserwacja własnych uczuć pozwala wyznaczać nasze granice 

Kiedy jesteśmy zdenerwowani, sfrustrowani czy nawet wściekli, często wynika to z faktu, że ktoś naruszył naszą wewnętrzną granicę. Co nam daje ta informacja? Mówi nam, że obserwując nasze uczucia (emocje), możemy się bronić przed naruszeniem naszych granic. Działa to i w drugą stronę. Jeśli naszymi słowami lub działaniem spowodowaliśmy naruszenie czyichś granic, możemy to zobaczyć poprzez te same reakcje (złość, zdenerwowanie itp.). Od nas zależy,
co z tym dalej zrobimy.

Jeśli sami będziemy wypierać nasze uczucia, nauczymy tego samego dzieci. Wyparcie odczuwanych emocji prowadzi
je w dorosłość, w której będą potakiwać wtedy, gdy nie powinni. Tłumienie uczuć i emocji w rezultacie krzywdzi przede wszystkim nas samych i często ujawnia się poprzez różnego rodzaju choroby.

Oczywistym jest, że nie wszystkie uczucia powinny prowadzić do działania. Jesteśmy ludźmi i mamy prawo wyboru,
co robić z naszą: radością, zadowoleniem, miłością, entuzjazmem, złością, frustracją, zazdrością, niechęcią czy niezadowoleniem. Zawsze mamy alternatywę, żeby wyrazić je w cywilizowany sposób.

Obserwacja naszych uczuć prowadzi na drogę metamorfozy  

Chodzi tu o to, że jeśli obserwujemy nasze uczucia i emocje oraz potrafimy je zaakceptować, może nas to poprowadzić do wewnętrznej przemiany.

Wróćmy na chwilkę do naszego przykładu.

Odczuwamy właśnie zmęczenie, jesteśmy również umówieni z dziećmi na wyjście na basen. Co może uratować sytuację? Powiedzenie prawdy, na przykład: ”Dzieci, czuję się zmęczony, muszę odpocząć. Gdy odpocznę, porozmawiamy o tym, czy nasze plany są aktualne.”

Początkowo dzieci będą wymuszały na nas zmianę decyzji, że chcą już i zaraz. Jednak w dłuższej perspektywie poprzez nasze zachowanie uczymy je szacunku dla drugiego człowieka i jego potrzeb.

Akceptacja własnych granic stwarza dobre relacje 

Granice mogą się zmieniać! Jednego dnia dana rzecz nas bawi, a innego irytuje i mamy do tego prawo. Poza tym każda rodzina jest inna i co innego się w niej sprawdza.

Wspólna zasada jest taka – jeśli wiemy co jest nami, a co nie, jakie są nasze akceptowalne granice, łatwiej nam o nie dbać. Kiedy ktoś próbuje je naruszyć, potrafimy jasno zakomunikować, że coś sprawia nam przykrość, coś nas złości czy wpędza nas w poczucie winy. Dobra komunikacja i autentyczność w wyrażaniu naszych potrzeb i uczuć buduje bliskość
w rodzinie.

A przecież każdy z nas chce czuć się dobrze we własnym domu 😊 

 

Źródła:

  1. Małgorzata Całusińska, Wojciech Malinowski, Trening umiejętności wychowawczych, GWP 2016,
  2. Adele Faber, Elaine Mazlish, Wyzwolenie rodzice, Wyzwolone dzieci, Media Rodzina, 1997,
  3. Adele Faber, Elaine Mazlish, Jak mówić, żeby dzieci nas słuchały, jak słuchać, żaby dzieci do nas mówiły,Media Rodzina 20013,
  4. http://mateusz.pl/ksiazki/ja-cd/ja-cd-119.htm
  5. http://energiawewnetrzna.pl/czy-jestes-szczery-wobec-siebie/
  6. http://www.iumw.pl/trudne-uczucia.html
  7. http://www.psychologodnowa.pl/pl/o-nas/60-po-co-nam-emocje
  8. http://www.sp7siedlce.home.pl/jak_kochac_i_wymagac_poradnik_dla_rodzicow.pdf

Na sam koniec zapraszamy o obejrzenia familijnej bajki o emacjach pt.”W głowie się nie mieści”.

Zwiastun poniżej 🙂

 

Comments are closed, but <a href="http://safekiddo.com/pl/ogolne/odkrywanie-uczuc-i-granic/trackback/" title="Trackback URL for this post">trackbacks</a> and pingbacks are open.